1 października 2012
Rozdział 15
Popatrzyłam na Toma, biedaczek miał rozciętą brew ale dzięki Bogu to wszystko.
- Idź się połóż czy coś ja ci lodu przyniosę.-zaproponowałam.
-Spoko jeszcze nie jest ze mną tak źle żebym się kładł. Zresztą ty zapewne nie znalazłabyś lodu.-zażartował sobie ze mnie.
-A co ja taka głupia jestem żeby nie wiedzieć gdzie jest lód ?
-A wiesz gdzie jest kuchnia ? -zaśmiał się.
-Oj, kuchnie się jakoś znajdzie idź leżeć !-rozkazałam mu.
-Dobra już idę ale pospiesz się.-powiedział i poszedł do salonu na kanapę a ja zaczęłam poszukiwania. Trzeba znaleźć kuchnie bo przecież lód jest w lodówce, a lodówka jest w kuchnie.Kuchnia, kuuchnia, kuuuchnia-powtarzałam w myślach i udało mi się jakimś cudem ją znaleźć i to dosyć szybko jak na mnie. No to od razu zajrzałam do zamrażarki i na moje szczęście był tam lód. Wzięłam go i pobiegłam do salonu, gdzie siedział Tom.
-Miałeś się położyć a nie siedzieć.
-No ale tak mi wygodniej.-podeszłam do niego i podałam mu woreczek z lodem a on przystawił go do wargi.Krew mu już nie leciała więc w sumie nic mu nie było. Wielkie mi co on tylko mu rozciął wargę, nie to żebym chciała coś więcej..
-Wiesz tak w sumie to ci nic nie jest.-stwierdziłam.
-No w sumie to tak. Kiedyś mnie lepiej załatwił.-zaskoczył mnie ostatnim zdaniem.
-Jak to ? Kiedyś też cię pobił ?-zapytałam dociekliwie.
-Tak ale to już dawno. Poszło nam o jakiś gadżet a tym razem o ciebie.
-Jak to o mnie ?-zapytałam zdziwiona.
-No tak to. Może lepiej już pójdziemy spać.
-Ty chcesz się po prostu wymigać od odpowiedzi prawda ?
-Tak to prawda. Możemy o tym nie mówić ? Jestem poszkodowany, proszę odpuść mi.-powiedział żartobliwym tonem.
-Dobrze tym razem ci odpuszczę ale jeszcze się dowiem o co ci chodziło.-zagroziłam-No to co robimy ? Bo jakoś tak nie chce mi się spać, ta sytuacja mnie rozbudziła.
-No ja nie wiem co możemy porobić. Jedynie pooglądać coś albo pogadać.-odpowiedział Tom.
-Zobacz co jest w telewizji.-niestety w telewizji nic nie było i zostało nam gadanie.No to gadaliśmy....i gadaliśmy....i gadaliśmy aż mi się w końcu zachciało spać. Tom zaprowadził mnie do pokoju gościnnego, w którym miałam spać. Chciał żebym spała u niego w pokoju...z nim. Oczywiście zapewniał mnie że spałby na podłodze ale i tak nie chciałam. Jak przyłożyłam głowę do poduszki oczy od razu mi się zamknęły...nawet nie zdążyłam sobie pomyśleć.
Obudził mnie prześliczny zapach. Wyczułam pyszne naleśniki, podniosłam się i szłam po zapachu, wiecie przez noc zdążyłam zgłodnieć ;p I szłam tak..szłam aż zaszłam do kuchni, w której mama Toma smażyła naleśniki. Cóż miałam nadzieję że to on osobiście pofatygował się ale nie. No więc przedstawiłam się i od razu wytłumaczyłam co tu robię. Jego matka była całkiem miła i powiedziała że z Toma jest wielki śpioch i zapewne jeszcze długoo będę musiała na niego czekać. Zjadłyśmy śniadanie i jeszcze chwilę pogadałyśmy. Zaraz, zaraz....o kurwa dzisiaj poniedziałek !!! Ja nie poszłam do szkoły !! Pfff to tylko szkoła ale dziwiło mnie to że matka Toma nie obudziła go i jeszcze nic na to nie powiedziała. Uświadomiłam jej dzień tygodnia a ona wytłumaczyła swojego syna "Pewnie wczoraj do późna siedzieliście, musi się chłopak wyspać." No cóż, racja musieliśmy się wyspać.Posiedziałam z nią jeszcze chwilę i poszłam do domu. Na Toma się nie doczekałam a już skończyły mi się tematy do rozmów z jego mamuśką. Wolnym krokiem szłam do domku pewna że chłopaki są w szkole. Zaszłam jeszcze do sklep po gumę do żucia. Kasjerka dziwnie się na mnie patrzyła...spojrzałam w dół i....miałam na sobie workowate dresy Toma i jego koszulkę całą w sosie pomidorowym. No ładnie teraz to się nawet nie dziwię tej kasjerce. Wyszłam w jego ciuchach i na dodatek nie wzięłam swoich. Brawa dla mnie ! No cóż nie będę zawracać, kiedy indziej po nie wpadnę.Szłam do domu jeszcze jakieś 15 minut. Gdy weszłam dom był pusty :D Uszczęśliwiona chwilą spokoju włączyłam nasz telewizor i włączyłam kanał muzyczny. Poszłam tanecznym krokiem po popcorn do kuchni. Tam napiłam się jeszcze i zauważyłam jakąś karteczkę na stole. To czas relaksu, nie czytam jej.-pomyślałam.Wróciłam do salonu i zaczęłam sobie pośpiewywać pod nosem. Wcinałam popcorn kiedy usłyszałam otwierające się drzwi. Wiedziałam że to już koniec spokoju. Pierwszy do domu wpadł Harry, zobaczył że w przedsionku stoją moje buty i z krzycząc coś szedł szybkim krokiem do salonu.
________________________________________________________________________________
Wiem, wiem jestem wredna ;p Słuchajcie pomyślałam że będę wstawiać krótsze rozdziały ale za to częściej ^^ Pasi ? Dzięki ankiecie wiem że ten blog czyta 31 osób O.o No i dlaczego jest tak mało komentarzy :/ Rozumiem że niektórym z was nie chce się myśleć ale chociaż słowo "fajnie" . Wiecie komentarze, a zwłaszcza te miłe motywują do działania. No więc motywujcie mnie :)
29 września 2012
Inspiracje
Ostatnio natrafiłam na takiego bloga gdzie właśnie były takie inspiracje. Nie wiem czy wam się to spodoba ale mi tam się podoba takie coś na innych blogach. Właśnie zauważyłam że jest już 19 komentarzy a więc jutro (jak się wyrobię) napiszę nowy rozdział ^^ Jestem zaskoczona że 26 osób czyta mój blog (na chwilę obecną, jutro może już być 27 ;p) No więc dla was to mało ale dla mnie liczy się każda osoba. Pomagam prowadzić blog więc bardzo serdecznie zapraszam :) Wiecie nie to że ja to piszę czy coś ja tylko podrzucam raz na jakiś czas pomysły więc wszystkie pochwały proszę kierować do Werki : D Staram się dla was jak mogę i naprawdę nie wiem co mogłabym jeszcze zrobić więc jeśli chcecie jeszcze coś tu zobaczyć to piszcie w komentarzach : > No to ja już więcej was nie zanudzam ;p Miłego oglądania :
No to będzie na tyle ;p Jeśli chcecie więcej to piszcie w komkach :) Możliwe że nie chcecie tego tutaj to wtedy mogę założyć nowego bloga ale wolałabym mieć to tu : D
27 września 2012
Rozdział 14
Tom poszedł otworzyć a ja zostałam w salonie.Słyszałam jak z kimś gadał w drzwiach i potem wszedł do pokoju z pizzą. 'oo tak, nareszcie' pomyślałam bo byłam straszliwie głodna.Zaczęliśmy wsuwać oglądając jakiś bezsensowny serial. Nieważne co oglądaliśmy, ważne że jedliśmy ;p Po jakiejś chwili coś mnie tknęło żeby sprawdzić, która godzina no i spojrzałam..myślałam że mi oczy wyjdą na wierzch. Była już 01:20. No pięknie i jeszcze 54 nieodebrane połączenia. Od kogo ? No pewnie że od Hazzy, Zayn'a, Liama, Niall'a i Louis'a. No kurcze na pewno się o mnie martwią. Oj tam, w dupie z nimi jestem głodna. Pomyślałam że zjem i do nich zadzwonię.
-Kto to ? -zapytał Tom spoglądając na mnie i gryząc, ciepłą jeszcze pizze.
-A chłopaki, no wiesz..martwią się.-odpowiedziałam.
-Nie przejmuj się nimi, nie muszą wiedzieć gdzie jesteś. Jest już trochę późno może zostaniesz u mnie na noc ?-zapytał z nadzieją w głosie Tom. Chwilę pomyślałam ale wynik wyszedł negatywny.
-Nie, pójdę już do domu. Tylko najpierw zjem tą pyszną pizze.-powiedziałam i wyszczerzyłam się. Popatrzył na mnie chwilę i rzucił kawałkiem pizzy. Trafił prosto w swoją bluzkę. Prawdopodobnie jakby chciał to trafiłby w twarz ale dobrze że tego nie zrobił ;p
-A to co niby miało być ? Marnujesz jedzenie :/-kurde zachowuję się jak Niall xd
-A chciałem trafić gdzie indziej ale...-i w tym momencie on dostał w twarz.
-Haha, a ja trafiłam.-zaśmiałam się z niego.
-Tak się chcesz bawić to proszę.-zaśmiał się, wziął kolejny kawałek i tym razem trafił. Ja bez zastanowienia wzięłam szklankę coli i wylałam mu na głowę. On spojrzał na swoją szklankę, była do połowy pusta ale i tak wylał mi ją na głowę. Miałam włosy całe w coli !! Będą się lepiły ale co tam i tak zaczęliśmy się z siebie śmiać.
-No i co zrobiłeś! Teraz muszę się iść jeszcze raz wykąpać.-powiedziałam z udawaną powagą ale i tak nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.Wstałam i udałam się znów pod prysznic. Założyłam jakikolwiek szlafrok, nawet nie wiem czyj i wyszłam z łazienki. Przed drzwiami już czekał na mnie Tom z wielkim ciastem w ręku.
-Nie odważysz się ! Dopiero wyszłam spod prysznica.-stwierdziłam ale po chwili zastanowienia zdecydowałam że jednak się odważy.Zaczęłam uciekać a gdy ciasto leciało prosto na mnie zrobiłam unik i rozprysnęło się na drzwiach.Uciekłam gdzieś żeby mnie znów czymś nie trafił.
-Ej to jest nie fair bo ja nie wiec gdzie tu co jest.-krzyknęłam tak żeby mnie usłyszał.Chwilę chodziłam po domu szukając kuchni ale na marne.Przypomniało mi się że miałam zadzwonić do chłopaków.
-Ej Tom musimy przerwać to twoją 'zabawę' bo miałam zadzwonić do chłopaków.-krzyknęłam i chciałam przejść do salonu ale zatrzymałam się przy drzwiach wejściowych. A mianowicie zdziwiło mnie to że właśnie chłopcy w nich stali i przekrzykiwali się z Tomem.A gdy mnie zobaczyli od razu wbiegli do środka.
-Co ty tu robisz ? -wydarł się na mnie Harry.Złapał mnie za rękę i pociągał do wyjścia.
-Ja nigdzie nie idę. Jeszcze w szlafroku i z takimi włosami ? Nigdy.-odpowiedziałam sama sobie i wyrwałam rękę z jego uścisku.
-A tak w ogóle to co wy tu robicie !?-zamiast grzecznie zapytać krzyknął Loui.
-A co nie widać ?-zapytał sarkastycznie Tom. Hmm.. to nie wyglądało raczej na walkę na żarcie ale im to wytłumaczę w domu.
-Właśnie widać ale..-zaczął Zayn ale Tom mu przerwał :
-Ale jesteś zazdrosny bo Ania tego nie chce robić z tobą.-i tu się miarka przebrała Zayn chciał już walnąć Toma ale chłopaki złapali go i kazali się ogarnąć. Tom się tylko śmiał a gdy wyglądało na to że Zayn się już miarę ogarnął chłopaki go puścili. Zayn od razu przywalił Tomowi prosto w twarz i wyszedł z domu.Za nim poszli Niall i Liam. Louis i Harry zostali i patrzyli z nienawiścią na Toma.
-Wy też możecie już iść.-powiedziałam po chwili ciszy.
-Tak możemy, ale z tobą.-powiedział Harry a Louis wziął mnie za rękę i ruszyli do drzwi.
-Ja nigdzie nie idę, zostanę na noc ale wam już podziękuję. Idźcie uspokoić tego narwanego.-powiedziałam i wypchnęłam ich za drzwi-A i jeszcze jedno: nie czekajcie na mnie bo nie wrócę na noc.-nie czekając na reakcje chłopaków zamknęłam im drzwi przed nosami i przekręciłam kluczyk.
_______________________________________________________________________
Dziś dodałam krótszy rozdział ^^ Nie wiem jakie wolicie bo jedne piszą że wolą krótsze a inne że za krótkie (a zwykle piszę dwa razy tyle) No więc napiszcie czy takie czy te dłuższe :) Pomysł na ten rozdział wymyśliłam z Bożenką i Pacią na w-fie ^^ One to mają zboczone pomysły XD No to jak widzicie sporo się pozmieniało na blogu. Jest ANKIETA i proszę was KLIKNIJCIE jeśli czytacie, dzięki temu dowiem się ile was jest ^^ Bo niestety po liczbie komentarzy nie mogę tego wywnioskować ponieważ niektóre osoby dodają kilka komentarzy jako anonimki :/ No ale cóż ;p Im was więcej tym większy uśmiech na mojej buźce i tym szybciej rozdziały : D Miłego czytania papatki :*****
20 = NN
25 września 2012
Rozdział 13
Zaczęłam krzyczeć i się śmiać kiedy usłyszałam chrząknięcie. Zayn przestał mnie łaskotać i obydwoje podnieśliśmy głowy a to był nie kto inny jak.....Tom. W sumie to nie powinnam być taka zdziwiona bo się ze mną umówił ale byłam. Po prostu mnie zamurowało, patrzyłam na niego jak zaczarowana. Nie wiedziałam co mam zrobić, co powiedzieć. Po dłuższej chwili Zayn stuknął mnie łokciem w brzuch. I tak nie wiedziałam co powiedzieć więc palnęłam :
-Co tam u ciebie bo ja muszę na kibelek.-za jakąś chwile doszło do mnie że to była totalna głupota. Spojrzałam na Zayn'a a ten z trudem powstrzymywał wybuch śmiechu. Tym razem to ja strzeliłam go z łokcia żeby się ogarnął.
-Mam sobie iść ? -zapytał już lekko wkurzony Tom.
-Nie, nie no co ty ? Ja już mogę iść z tobą, jestem gotowa.-powiedziawszy to wstałam i otrzepałam tyłek.
-Gdzie idziesz ? -zapytał Zayn, również się podnosząc.
-Idziemy się przejść ale mam prośbę.
-Jaką ?-zapytał obojętnie Zayn.
-Nie mów Hazzie że gdzieś poszłam z Tomem ok ?
-Dlaczego miałbym osłaniać tego dupka.-powiedział podniesionym tonem i wskazał ręką Toma. Wyraz twarzy Toma wskazywał na to że ten jest zły. Chciał coś powiedzieć ale złapałam go za rękę i wymownie na niego spojrzałam.
-Proszę cię, zrób to dla mnie.-spojrzałam Zayn'owi prosto w oczy. On zrobił taką samą minę, przedrzeźniał mnie ;/
-Nie to nie, nie będę cię prosić.-odwróciłam się, złapałam Toma za rękę i poszliśmy. Gdy byliśmy już dalej obejrzałam się za siebie i spojrzałam na schody. Zayn ciągle tam siedział i patrzył prosto na mnie. Zrobiło mi się głupio, odwróciłam się i udawałam że go nie widziałam. Zaczęłam rozmowę z Tomem :
-No to idziemy to tego lasu, tak ?-zapytałam szczęśliwa. Tak dobrze zrozumieliście, szczęśliwa. Jak mieszkałam jeszcze w Polsce to niedaleko mojego osiedla był las. Mieliśmy tam z kumplami domek na drzewie.
-Tak, do mojego domku na drzewie ? Ty się cieszysz ?-spojrzał na mnie zdziwiony.
-Pewnie że się cieszę, wychowałam się w lesie.
-Pewnie z wilkami-roześmiał się a ja potaknęłam i również zaczęłam się śmiać-Zwykle dziewczyny prosiły mnie żebym ich tam nie zabierał. Wiesz one były takie odpicowane, w szpilkach, miniówach i tak dalej.
-Mylisz się w zeznaniach.-oznajmiłam mu.
-Że co ?-zapytał zdziwiony.
-Mówiłeś że jeszcze żadna dziewczyna tam nie była.
-No bo jak tak prosiły to tam nie szliśmy.-zaśmiał się.
-Ahha to fajnie.-przytaknęłam z ulgą. Nie wytrzymałabym jakby mnie znów oszukał. W sumie to nawet nie pamiętam o co nam wtedy poszło, no dobra pamiętam ale staram się zapomnieć ;p Szliśmy dalej śmiejąc się i rozmawiając i nawet nie zauważyłam kiedy weszliśmy do lasu.
-To już tu ?-zapytałam zdziwiona gdyż nie zauważyłam tu żadnego domku a co dopiero na drzewie.
-No tak a co ?
-Wiesz może jestem ślepa ale tu nie ma żadnego domku.-rozejrzałam się jeszcze ale nic nie widziałam. Znaczy widziałam jakąś wielką blachę opartą o drzewo ale na pewno to nie domek.
-No jak to nie ma ? To jest mój domek.-powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy i wskazał rękoma blachę -.- Taa, fajny ten jego domek, tylko że nie ma ścian, podłogi, okien i nawet nie jest na drzewie. To zwykła blacha oparta o drzewo. Taki jakby daszek jak się usiądzie pod nią.
-Nie no, tego nie można nazwać domkiem. To zwykła blacha ja miałam lepszy. Ha ha ha ha ha ja miałam lepszy.-zaczęłam go drażnić z wielkim zacieszem na twarzy.
-Jesteś okropna, ja tu myślę że mam super, wypasiony domek na drzewie a ta mi mówi że to zwykła blacha. Okropna jesteś!-podszedł do swojego 'domku' usiadł pod blachą i udawał obrażonego.
-No dobra już dobra, nie obrażaj się. Masz wypasiony domek, zadowolony ?-podeszłam do niego i usiadłam obok.
-Tak, teraz tak. -powiedział uśmiechnięty.
-No to co robimy ?-zapytałam bo w tym jego 'domku' to za wiele zajęć nie ma. Myślałam że to będzie domek z prawdziwego zdarzenia a nie to.
-No nie wiem co, możemy iść się pokąpać, tam niedaleko jest rzeczka.
-Dobrze. mogę się popatrzeć jak się kąpiesz.-zażartowałam uśmiechnięta.
-No to chodźmy.-wstał i podał mi rękę. Idąc opowiadał mi niestworzone historie, czego to on nie robił w tym domku. Ja tylko przytakiwałam bo gdy raz powiedziałam że to niemożliwe to tłumaczył mi to z 10 minut aż w reszcie postanowiłam w to 'uwierzyć'.
-Ta rzeczka wcale nie jest tak blisko, idziemy już chyba 40 minut.
-Już jesteśmy prawie na miejscu, jeszcze jedna górka i już.-tą jedną górkę minęliśmy dość szybko. Gdy ustałam przy brzegu rzeki Tom zdjął ze mnie bluzę.
-Ej ej ej, co ty robisz ?-zapytałam go lekko zaniepokojona.
-Nie bój się, przecież cię nie zgwałcę-roześmiał się a ja odetchnęłam z ulgą-Chcę tylko żebyś weszła do wody.
-No tak, jasne jasne, już wchodzę.-zażartowałam. Za żadne skarby bym teraz nie weszła. Woda była brudna i pewnie zimna. Tom zączał mi zdejmować koszulkę a ja się cofnęłam i zleciałam w ubraniach do wody. Siedziałam na środku tej mega kałuży, cała mokra i wkurzona a Tom stał na brzegu i mało co się nie posikał ze śmiechu.
-To jest śmieszne ? To jest śmieszne ?
-Tak, to jest śmieszne.-wycedził przez śmiech.
-Ah tak.-powiedziałam, wstałam i wyszłam na brzeg. Ustałam za chłopakiem i udawałam że wyciskam koszulkę z wody.Po chwili odwróciłam się i wrzuciłam go do rzeczki.
-Hahaha, to jest dopiero śmieszne.-zaczęłam się z niego nabijać. Jak już byłam mokra to co mi szkodziło dalej się nie kąpać ? Wbiegłam do wody i zaczęłam jeszcze go chlapać. Bawiliśmy się tak chyba z godzinę kiedy zaczynało się ściemniać. Gdy wyszłam z rzeczki i spojrzałam na siebie myślałam że dostanę zawału. Byłam cała w błocie. Tak, nie dość że mokra to jeszcze brudna. Przez tą całą godzinę nie zauważyłam że to nie rzeczka ani kałuża tylko bagno. Bawiliśmy się w bagnie jak jakieś świnie normalnie. Spojrzałam na Toma i ten widok mnie pocieszył. Przynajmniej idąc do domu będę miała obok kogoś brudniejszego ode mnie. Wracając zrobiło mi się zimno. Niestety Tom nie miał przy sobie bluzy, chciał mi dać swoją bluzkę ale odmówiłam. Wyglądali byśmy śmieszniej jakby on szedł z gołą klatą. Gdy wyszliśmy z lasu wszystkie pary oczu skierowały się na nas. Na szczęście nie było tu tak dużo ludzi bo wyszliśmy od strony parku.
-Chodź do mnie.-zaproponował Tom.
-Nie no co ty.Chłopaki będą się martwić i zaraz będzie noc a ja będę się bała tak późno wracać.
-Możesz napisać do chłopaków a potem ja cię odprowadzę.-Tom znalazł całkiem dobre argumenty no to się zgodziłam.Napisałam do Hazzy że wrócę później a on odpisał tylko ok. Były dwa wyjścia : albo ma w domu jakąś laskę albo urządzili z chłopakami jakąś imprezę, na której nie chcieli mnie widzieć. Za pewne to pierwsze bo na imprezach jestem przeważnie mile widziana. E tam, nieważne. Tom zaprosił mnie do swojego pokoju, całe szczęście nie było jego rodziców. Najadłabym się wstydu gdyby mnie taką zobaczyli.
-Weź sobie jakieś moje ciuchy jak chcesz, i idź się wykąp. Zaraz obok mojego pokoju jest łazienka a ja pójdę się ogarnąć na dole. Tom wcale nie był biedny, miał wielki dom i piękny wystrój wnętrz. Pewnie jakby nie był taki nadziany to nie byłby taki popularny. No cóż wzięłam sobie jakąś koszulkę i dresy i poszłam do łazienki. Umyłam się i tak dalej potem zeszłam na dół. Tam Tom czekał na mnie z gorącą herbatą i zapytał czy chcę coś zjeść. Oczywiście byłam głodna jak wilk więc postanowiliśmy coś razem zrobić. A po dłuższej chwili zastanowienia zamówiliśmy pizze. Włączyliśmy jego plazmę i skakaliśmy po kanałach, po pół godzinie przyjechała pizza. Wygłodniali zaczęliśmy wcinać kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Tom poszedł otworzyć a ja zostałam w salonie.
_________________________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz bardzo przepraszam że tyle nie dodawałam ale to też wasza wina ;p Doczekałam się 20 komentarzy ale musiałam policzyć też anonimki. Bez nich wyszło mi 11 :( No to dodaje kolejny rozdział ^^ Napiszcie jak wam się podoba :)
Zmniejszam liczbę komentarzy bo myślałam że się nie doczekam -.- Rozdział miał być wczoraj ale mój piesek wybił mnie z rytmu i dzięki niemu rozdział jest dziś : D
15 = NN
20 września 2012
LWWY ♥♥
Mam dlaa was animacje z Live While We're Young ! Po prostu się zakochałam w piosence i teledysku ♥
To nie wszystko co mam ale reszta potem bo coś mi się blogger tnie :/
15 września 2012
10 września 2012
Rozdział 12
Gdy wstałam rano o dziwo leżałam w swoim łóżku i do tego całkiem sama.Zwykle po takich imprezach albo miałam w pokoju jakiś gości albo sama spałam na dole.Nic nie pamiętałam ale i tak mam plusa za dotarcie do łóżka :D Zeszłam na dół w mojej szekszi piżamie i zajrzałam do salonu. Zdziwił mnie widok pustej kanapy, zwykle spali tu chłopcy.No hej, co tu jest grane ? Tylko ja piłam czy co ? Weszłam do kuchni a tam też pusto. No cóż chłopacy na pewno już gdzieś poleźli w końcu jest już....CO?? Dopiero 9:30. No to są chyba jakieś jaja. Dlaczego ja wstałam tak rano z własnej woli ? Coś złego się ze mną dzieję ;p chyba jednak zadzwonię do chłopców bo to do nich niepodobne. Dobra najpierw wybrałam numer Harrego. Czekam, czekam i nagle....rozłączył mnie o.O No jaki cham. Co on sobie myśli, tak łatwo się mnie nie pozbędą. Wykręciłam numer Louisa...no i znów cham. Kolejny mnie rozłączył, co oni odwalają. Dobra to nie są żarty, Liam na pewno odbierze.No i miałam rację :
*rozmowa*
-No hej Aniu.-usłyszałam radosny głos Liama w słuchawce.
-No hej Liam. Co tam u ciebie słychać ?-zapytałam udając słodki ton.
-A nic ciekawego a u ciebie ?-yyy on chyba nie załapał że to było udawane ;/
-Gdzie jesteście ??!! I dlaczego ci idioci mnie rozłączali ?!!-lekko się wkurzyłam.
-Poszliśmy się przejść, zaraz wrócimy.-słyszałam w tle śmiechy chłopaków i....jakiejś dziewczyny-Czyli co ? Woleli się przejść z jakąś laską niż ze mną, mam rozumieć. No wiem że nie są do mnie przywiązani itd. ale chyba mogli mi to wczoraj czy dziś powiedzieć albo chociaż zostawić jakąś kartkę.Przecież nic bym im nie zrobiła jakby mi powiedzieli że nie chcą żebym z nimi szła....no chyba nic..hehh taki tylko żarcik. Oczywiście że potrafię to pojąć ale żeby od razu mnie rozłączać i kłamać że są na spacerze.
-A sami jesteście ?-zapytała dociekliwie bo może wyjawi tożsamość tej ich nowej 'psiapsióły'.
-Tak, tylko nasza piątka.-no oczywiście ;/ Fajnie by było gdybym nie słyszała w tle głosów chłopaków "Nie mów jej ! Na pewno się wkurzy ! Nic jej nie mów Liam" Taa..no fajnie, fajnie.Pewnie już im się znudziłam.Trudno dam sobie radę bez nich, są mi kompletnie niepotrzebni. Może Tom miał racje, ich interesują tylko nowe laski a ja już jestem tu tydzień.Dobra, co ja się nimi przejmuję. Zaraz umówię się z Tomem i już po sprawie. On zawsze ma dla mnie czas. Kto wie może jak tak dalej pójdzie to w końcu zostanie moim chłopakiem. Bo na serio, chciałabym być z Zayn'em ale on ciągle mnie zawodzi. Albo się dziwnie zachowuje albo (tak jak teraz) okłamuje mnie. Wiem, wiem to i jeszcze wiele mogłoby się wydarzyć a ja i tak chcę z nim chodzić ;p Co ja se tu kit wciskam z Tomem. Ja i Tom nigdy nie będziemy parą, możliwe że przyjaciółmi ale nie parą. To już postanowione. Wzięłam sobie chipsy z szafki i udałam się na telewizor. Rozwaliłam się na całej kanapie i włączyłam jakiś program muzyczny. Nie nie dziś - pomyślałam i przełączyłam. Skakałam po kanałach i zajadałam się chipsami kiedy usłyszałam czyjeś kroki. Nagle zza rogu wyskoczyli ci palanci. Myśleli że mnie przestraszą ale już się do tego przyzwyczaiłam. Gdy zobaczyli że mnie to wcale nie ruszyło zrezygnowani poszli do kuchni.
-Zeżarłaś ostatnie chipsy ?-usłyszałam krzyk Hazzy.
-Nie, właśnie je żrę !-wydarłam się żeby mnie usłyszał. Chwila ciszy...tup..tup..tup i Nialler był już przy mnie. Wyrwał mi chipsy i usiadł na przeciwko w fotelu. Po chwili przyszli też chłopcy. Hazz wyrwał mi pilota i przełączył na kanał muzyczny.
-Przełącz to, nie mam ochoty na muzykę.-powiedziałam żeby zrobić mu na złość bo akurat w tej chwili chętnie bym jej posłuchała.
-Po pierwsze nie przełączę a po drugie od kiedy ty nie masz ochoty na muzykę ??
-Od teraz i masz to przełączyć.
-My kochamy muzykę i on nie przełączy.-wtrącił Loui.
-Jak tak kochacie muzykę to sobie kurwa idźcie do X-Factora a mi oddajcie tego cholernego pilota.-powiedziałam w miarę spokojnie jak się dało ale nic. W końcu wkurzyłam się, podnosiłam moje szanowne cztery litery i zabrałam loczkowi pilota.
-No co ty robisz, oddaj go ??!!-nie posłuchałam i całkiem wyłączyłam telewizor. Harry krzyczał na mnie, Liam próbował porozmawiać a reszta chłopaków coś pomiędzy.Udawałam że ich nie słyszę i siedziałam wpatrzona w czarny ekran. W końcu odezwałam się :
-Nie uniście się tak bo i tak nie włączę. Głowa mnie boli.-usprawiedliwiłam wyłączenie urządzenia, chociaż tak naprawdę głowa była w porządku.
-To idź sobie kurwa na górę ale oddaj tego cholernego pilota !!-nie wytrzymał Harry i w końcu podszedł i wyrwał mi cenne urządzenie.-Ejjj! Ja wcześniej powiedziałam coś podobnego tylko że z X-Factorem. Kopiara i tyle, postanowiłam ich więcej nie wkurzać i udać się na górę. Przed tym spojrzałam jeszcze na zegarek i...O kurwa. Już jest 14:00 to ile ja pykałam na tych kanałach o.O Chyba kilka godzin ale co tam. Mogłam się domyślić bo jak chłopaki wrócili to musiało trochę czasu minąć odkąd do nich dzwoniłam.No cóż, wyszłam z salonu i udałam się do mojego królestwa. Mój laptop aż prosił aby go włączyć a ja nie miałam serca odmówić. Weszłam na twittera i takie tam. Akurat był Tom. Od razu się z nim umówiłam na dziś na 15:00. Miał po mnie przyjść, zresztą jak zawsze i zabrać mnie do tego lasku. Zobaczyłabym go wcześniej ale chłopacy nam przerwali -.- Chyba nie musiałam się przebierać wyglądałam tak. Oj tam, to tylko Tom. Jak na razie kolega ale może być nawet przyjaciel :D Chwilę jeszcze posiedziałam a dokładnie ta chwila trwała do 14:50. Wyłączyłam moje cudeńko i zeszłam na dół. Zajrzałam do salonu a tam jak zwykle - pełno małp, które jedzą chipsy i oglądają muzyczne programy. No cóż takie życie. Gdy weszłam wszyscy na mnie spojrzeli.
-Kiedy wróci wujek ?-zapytałam Hazzy, bo jak wróci to chyba oczywiste że te małpy będą usiały się opanować. Tak wiem, normalnie nie chciałabym aby się opanowały ale (pewnie chwilowo) jestem z nimi skłócona.
-Już tęsknisz ?-zażartował Loui i oberwał w głowę od Zayn'a.
-Tak tęsknie, Harry no to kiedy ?
-To dopiero tydzień, może go nie być jakiś miesiąc lub nawet dwa.- że jak ? Kilka miesięcy ?? Co to za opiekun, nie powinien mieć dzieci pod opieką. Chociaż to nawet fajnie ;p
-Wychodzę.-rzuciłam i szłam w stronę drzwi.
-Gdzie ?-zapytał Hazz.
-Przejść się.-odkrzyknęłam i wyszłam. Na horyzoncie nie było widać Toma, więc postanowiłam na niego zaczekać. Usiadłam na schodach i z nudów zaczęłam przeglądać zdjęcia na fonie. Poczułam czyjąś rękę na plecach a gdy się odwróciłam zobaczyłam Zayn'a.
-Fajny spacer, nie za bardzo się zmęczysz ?-zapytał żartobliwym tonem.
-Wprawdzie to już mnie nogi bolą ale pocierpię jeszcze chwilę.
-To fajnie a mogę się przyłączyć ?
-Przecież nie zabronię ci siadania na schodach.-powiedziałam a on usiadł obok mnie. Chwilę siedzieliśmy w ciszy.
-O czym myślisz ?-zapytał.
-A o niczym ważnym.-o czymś bardzo ważnym-pomyślałam. Przecież nie powiem mu że najpierw się jarałam ze do mnie przyszedł a potem układałam naszą przyszłość ;p -A ty o czym rozmyślałeś ?
-A ja myślałem sobie o tobie.-powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.Ooooo MNIE o.O Mój umysł zaczął szaleć - ON MYŚLAŁ O MNIE !!!! O kurde co ja mam teraz powiedzieć ??-pytałam sama siebie. Patrzył na mnie z tym swoim nieziemskim uśmiechem kiedy nagle się roześmiał. Chyba wyczuł moje zakłopotanie. A co tam ja też mu powiem o czym myślałam.
-Na serio o mnie ? Co za zbieg okoliczności bo ja właśnie myślałam o tobie.-powiedziałam lekko się uśmiechając.
-No to ja jestem nikt ważny ?
-Że co ?? -zapytałam zdziwiona bo nie zrozumiałam.
-No powiedziałaś że myślisz o niczym ważnym.
-Aaaa no tak.
-Aaa no tak ?? Czyli jeszcze to potwierdzasz ?? Ooo nie.-powiedział i zaczął mnie łaskotać. Zaczęłam krzyczeć i się śmiać kiedy usłyszałam chrząknięcie. Zayn przestał mnie łaskotać i obydwoje podnieśliśmy głowy a to był nie kto inny jak.....
_______________________________________________________________________
Wiem że to taki moment ale trzeba was trzymać troszkę w napięciu : D Pewnie i tak każda z was wie kto to ;p No to bardzo ale to bardzo przepraszam że nie dodawałam rozdziału. Aż mi głupio się tłumaczyć. Ten rozdział nie jest zbytnio dopracowany bo pisałam go właśnie teraz z boląca głową ale dla was wszystko ♥ Bardzo proszę aby było przynajmniej 20 komentarzy : D Czyli wchodzi nowa zasada
20 kom = NN ^^
Musicie się troszkę postarać to w końcu od was zależy ;p
ANONIMKÓW NIE LICZĘ !!!
26 sierpnia 2012
♥♥♥
24 sierpnia 2012
Rozdział 11
-Co ty odwalasz idioto !!-wydarłam się na chłopaka, który ciągle psiukał mi w twarz bitą śmietaną.
-Ja ? Nic tylko chciałem dać ci nauczkę.-powiedział Loui i wyrzucił puste już chyba opakowanie po bitej śmietanie do krzaków.
-Louis ty idioto.-powiedział Niall.
-Ty też ? Myślałem że jesteś ze mną.-wzburzył się Loui.
-Wyrzucasz śmieci do nich na podwórko a oni potem będą musieli to sprzątać.-wytłumaczył mu Liam.
-No to sobie posprzątają.-rzucił obojętnym tonem Lou i wparował do środka.Stałam w drzwiach cała w bitej śmietanie.
-A nas nie zaprosisz ?-zapytał błagalnie Niall.
-Wchodźcie.-powiedziałam i rozłożyłam ręce a oni weszli do domu.Oczywiście Niall nie mógł się powstrzymać i palcem zgarnął trochę bitej śmietany z mojej piżamy.Poszłam za chłopakami do salonu a tam już siedział Loui i opowiadał chłopakom co mi przed chwilą zrobił.Wszyscy cieszyli mordy dopóki nie zobaczyli mnie w drzwiach.
-Ania, co ci się stało ??-zapytał Hazz.Udawał że o niczym nie wie i był bardzo zaniepokojony.
-Słyszałam jak Lou wszystko wam powiedział więc nie udawaj zdziwionego.-słysząc to Harry wybuchł śmiechem a ja zrobiłam naburmuszoną minę.Podszedł do mnie Zayn i palcem zgarnął trochę bitej z mojej twarzy.
-Słodka jesteś.
-Tak, bardzo śmieszne.A ciebie Louis to jeszcze dorwę.-odgrażałam się chłopakowi.Co on sobie myśli, ja tak łatwo nie odpuszczę.Wiem że chciałam im wyciąć ten numer ale przecież nie wycięłam to nie musiał się na mnie zemścić.Wkurzył mnie i to bardzo.A gdy zaczął gadać o naszym trójkąciku to po prostu wyszłam.W kuchni został mój telefon więc poszłam po niego.kiedy odblokowałam zauważyłam że mam jedną nieodczytaną wiadomość od Toma "Przepraszam cię za tamten wieczór ale chciałbym ci to wszystko wytłumaczyć.Proszę spotkaj się ze mną dziś albo jutro.Pasuje mi każda godzina tylko napisz do mnie jak już się zastanowisz. :*** "Ten sms po prostu mnie zatkał ale pomyślałam że mogę się jeszcze raz z nim spotkać.Kto wie może mi to wszystko jakoś wyjaśni."Będę gotowa za jakieś pół godziny, więc przyjdziesz po mnie tak ?" Odpisałam mu a na odpowiedź nie musiałam długo czekać bo przyszła chyba po minucie "Oczywiście że tak :**" No to fajnie, wiem jak chłopaki się wkurzają kiedy się z nim spotykam ale będą musieli to przeżyć.Szybkim krokiem przeszłam z kuchni do nich, czyli do salonu i wszystko im wytłumaczyłam.
-Nie zgadzam się !-zaprotestował Harry.
-Ty tu nie masz nic do gadania a ja wychodzę.-zignorowałam dalsze protesty i poszłam do siebie a potem do łazienki żeby się wyszykować. Umyłam się, uczesałam i ubrałam.Stawiam na naturalny wygląd więc nie nałożyłam pięciu kilogramów tapety jak inne dziewczyny w szkole. Dobrze słyszycie w szkole, to jest jakieś nienormalne po co komu tapeta w szkole.To chyba nie randka czy coś chyba ze negocjują z nauczycielem ocenę.No to wtedy makijaż się przyda ale to nie dla mnie.No więc założyłam normalną koszulkę i uwaga, nie dresy ale rurki. Tak rurki a to dla mnie rzadkość, zwykle wybieram wygodniejsze ciuchy.Byłam już gotowa więc zeszłam na dół bo Tom jeszcze nie przyszedł.Weszłam do pokoju a chłopcy zrobili takie miny.
-No co wy odwalacie ?-zapytałam zdziwiona ich reakcją.
-Wyglądasz świetnie.-pierwszy odezwał się Zayn.
-I zamiast dresów założyłaś rurki, a to już jest coś.-wyjaśnił Hazz i wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Dobra teraz się ogarnijcie a ja wychodzę.-mówiąc to skierowałam się do drzwi ale dobrze by było jakbym jeszcze do nich dotarła. Chłopcy rzucili się w tą samą stronę co ja ale zaczęli się przepychać jakby dzwonił gościu od pizzy.Oni przecież widzieli dobrze kto to jest bo im powiedziałam.Ja to ich czasem nie rozumiem.Raz Tom jest bee a teraz jest cacy.
-Chłopaki stop !!-nie wiem po co to krzyczałam jak i tak byli już przy drzwiach ale dobra-Ja otworzę a wy idziecie do pokoju.I tym razem Liam przypilnuj ich żeby mnie nie śledzili.-powiedziałam a chłopaki spuścili głowy do dołu i poszli do pokoju ze smutnymi minami.
-Tym razem nie wypuszczę ich z domu.-zapewnił mnie Liam i puścił do mnie oczko.Otworzyłam drzwi a za nimi stał uśmiechnięty od ucha do ucha Tom.Złapałam go za rękę i od razu zaczęłam iść.Wolałam nie ryzykować bo jeszcze Liam spuściłby chłopaków z oczu i coś by im odbiło.Jak już byliśmy na drodze dopiero się z nim przywitałam.Wytłumaczyłam mu dlaczego tak szybko wyszliśmy z domu a on zaczął mi się tłumaczyć z ostatniej randki.Powiedział że ja jestem wyjątkowa a nie jak te wszystkie dziewczyny.Żeby mnie o tym zapewnić chciał mnie zabrać w jakieś jego tajemne miejsce, o którym nikt nic nie wie.Zgodziłam się chociaż miałam małe obawy.Bo mógłby mnie zaciągnąć do lasu i coś mi zrobić ale w sumie to jest jeszcze widno.Dobra po prostu tam z nim pójdę.Szliśmy wolnym krokiem rozmawiając w wielu rzeczach.Po drodze zatrzymaliśmy się na lody.Usiedliśmy w takiej kawiarence ale na lodach się nie skończyło, zamówiliśmy też po jakimś ciastku.Jedząc opowiadał mi o swoich kuplach i co to oni odwalają, ja nie chciałam mówić o tych moich przygłupach wiec mówiłam o kumplach z osiedla (wcześniej mieszkała na osiedlu ;p) Atmosfera była tak przyjemna że się zapomniałam i palnelam jakąś głupotę o tych moich idiotach.
-Po co ty się z nimi zadajesz.Wcale do nich nie pasujesz. Ty jesteś śliczna, mądra i zabawna a oni to banda nieudaczników...-tom zaczął wyzywać i oczerniać chłopaków ale mu przerwałam.
-Zagalopowałeś się kolego bo to są moi przyjaciele i ja nie pozwolę tak na nich mówić !!-wkurzyłam się i zaczęłam drzeć mordę na niego.
-Spokojnie,nie krzycz tak, uspokój się już.-uspokajał mnie Tom.
-Dobrze może mądrością nie wszyscy grzeszą ale przystojni i zabawni są.-broniłam moich chłopaków.
-Tak, tak możemy już skończyć o nich rozmawiać.-prosił mnie chłopak.
-Jasne tylko mi powiedz dlaczego się tak nienawidzicie.
-Zapytaj Harrego jak tak bardzo chcesz wiedzieć.-cwaniacko odpowiedział Tom.
-O wilku mowa.-powiedziałam do Toma bo dostałam sms-a o Hazzy że mam już wracać.Napisał że mamy sytuację krytyczną w domu i że mam kupić marchewki??Że co??Po co mu marchewki ale dobra, niech mu będzie.No więc Tom zaproponował że mnie odprowadzi, a po drodze wstąpiliśmy do warzywniaka.Kupiłam kilogram tych przeklętych marchewek.
Tom odprowadził mnie pod same drzwi, ale nie miałam czasu się z nim żegnać.W przelocie dałam mu buziaka i szybko wpadłam do domu.Tam na środku korytarza leżał Loui.Nagle z pokoju wybiegli chłopacy.
-O,Loui patrz, Ania przyszła!!Przyniosła marchewki!!Wszystko już dobrze!!Loui, marcheweczkę??-przekrzykiwali się i szli w moją stronę.
Louis podniósł się i podszedł do mnie.Na widok marchewek uśmiech pojawił się na jego twarzy.Od razu wyrwał mi je z ręki i zaczął uciekać z wielkim zacieszem.
-Co tak wolno?-zapytał loczek.
-Tak, mogłaś się pospieszyć.-dorzucił Zayn.Jeszcze raz coś takiego powiedzą to kurwa nie ręczę za siebie.Po prostu mam już tego dość.Nie mogę sobie wyjść i pobyć troszkę z Tomem bo zaraz sytuacje kryzysowe.No rozumiem jakby się coś naprawdę poważnego stało ale MARCHEWKI!!!Teraz przynajmniej znam czuły punkt Louisa.Nic już im nie odpowiedziałam tylko zrobiłam naburmuszoną minę i przeszłam do salonu.Tam zobaczyłam szczęśliwego już Louisa, Liama i Nialla.Louis gdy mnie zobaczył złapał reklamówkę z marchewkami i objął ją, w geście obronnym.Spojrzałam na Liama i Nialla, oglądali jakiś horror i ze strachem w oczach się przytulali.Dom wariatów!!!Nie mogę z nimi często przebywać bo część głupoty na mnie przejdzie.No więc wyszłam.Teraz udałam się do kuchni, w której Harry smażył naleśniki a Zayn o czymś nawijał ale gdy weszłam od razu umilkł.
-Co, o mnie plotkujecie?-zapytałam, i uśmiechnęłam się.
-A żebyś wiedziała, ale dokończymy jak wyjdziesz-odpowiedział Hazza z cwaniackim uśmieszkiem.
-Dobra.-wzięłam chipsy z szafki i poszłam do siebie.Pomyślałam że dawno nie dzwoniłam do Kamili.Ale najpierw weszłam na twittera.Chyba pół godzinki coś tam patrzyłam gdy dostałam sms-a, właśnie od Milci.Chciała żebym weszła na skypa.No to weszłam.Opowiadałam jej o wszystkim i ona mi też.Po jakiejś godzinie, zeszłam na dół ale miałam za 2 minuty wrócić, ona na mnie czekała.Tak wiem że to już godzina ale nasz rekord wynosi o wiele więcej.No to wielkie było moje zdziwienie gdy weszłam do salonu a chłopaki nic nie odwalali.Na serio, mało mi gały z oczodołów nie powypadały.Siedzieli na kanapie i nawet telewizor był wyłączony.
-Co się stało??Czy wy się dobrze czujecie??-zapytałam zdziwiona.Wszyscy się na mnie gapili z poważnymi minami.Kurdę czy ktoś umarł??Moja mina z wesołej zmieniła się na smutną.-NO MÓWCIE!!!-spojrzałam na Louisa ale ten nie wytrzymał i wybuchł śmiechem.
-Sorry chłopaki, już nie mogłem.-tłumaczył swój wybuch śmiechu.Walnęłam go w żartach w rękę.
-Jesteście okropni, wymyślałam już najgorsze rzeczy.
-Lou, kiepski z ciebie aktor.-skomentował Liam.
-No to co jest naprawdę??Jesteście tacy spokojni, to nie jest normalne.
-A nic, tak sobie podsłuchujemy.-wyszczerzył się Niall.
-Ja nie chciałem, ale ich jest czterech.-wzruszył ramionami Liam.
-Tak, Liam jest grzeczny.-podsumował Zayn.
-Grzeczny chłopczyk.-poczochrałam go po włosach.
-Ja przyszłam tylko się napić, a wy możecie zająć się czymś ciekawszym niż podsłuchiwanie.A tak właściwie to od kiedy słuchacie??-zaniepokoiłam się, przecież, mówiłam jej też o Zaynie!!!.
-No, mniej więcej od tego jak ona mówiła o tym nowym chłopaku Mariki a co??-No i tą wypowiedzią Malik mi ulżył.Gdyby jakieś 20 minut wcześniej przyszło im to do głowy, Zayn wszystko by usłyszał.Mam szczęście.
-Nie nic, chciałam się dowiedzieć co wiecie.
-Masz coś do ukrycia??-zapytał podejrzliwie Harry.
-Nie, no co ty!!-powiedziałam z niewinną minką.
-Aha, już bo się nabiorę.Długo się znamy i mnie nie oszukasz.Pogadamy potem.-puścił do mnie oczko loczek.Już bo mu powiem, obiecałam sobie że nie wyjawię mu już żadnego sekretu.Ale chyba zmieniłam o nim zdanie.Myślę że się zmienił i zdobył moje zaufanie.Pokręciłam tylko głową i wyszłam.Szybko wleciałam do kuchni, chwyciłam butelkę wody mineralnej i pobiegłam do pokoju.Kompletnie zapomniałam o Kamili, więc szybko popędziłam do pokoju.
-Sorki, zapomniałam że na mnie czekasz.
-Najwidoczniej masz tam na dole inne przyjaciółki i mnie z nimi zdradzasz.-zrobiła obrażoną minę do kamerki.
-No tak mam tam na dole moje kochane psiapsiółki...-I w tej chwili usłyszałam krzyk Louisa :
-Nie przeginaj!!!
-Kto to?-zainteresowała się moja zazdrośnica.
-A, nikt.Takie przygłupy.-odpowiedziałam i w tej chwili do pokoju wpadli chłopcy.Wszyscy rzucili się na moje łóżko, a Niall z tego powodu ucierpiał.Spadł z łóżka i uderzył głową w szafkę nocną.
-Cholera chłopaki, zachowujecie się jak dzieci z przedszkola.-wrzasnęłam na nich po czym spojrzałam na Nialla, który leżał na podłodze i trzymał się za głowę.
-Pokaż-powiedziałam i podeszłam do niego.No jasne, krew musiała lecieć.
-Mówiłam ci że to banda idiotów.-zwróciłam się do przyjaciółki.
-Nie przesadzaj,chyba nie jesteśmy tacy źli.-odezwał się Liam.
-Dobra, już dobra, chodź Niall zaraz ci opatrzę moim fachowym okiem.
-Ale tylko nie woda utleniona.-powiedział ze strachem w oczach blondasek.
-Oooooo, woda utleniona na pewno, potem plasterek i po wszystkim.-uśmiechnęłam się i pomogłam mu się podnieść-A wy przygłupy, nie rozwalcie mi pokoju.-powiedziałam jeszcze i wyszłam.Oczywiście Niall był bardzo dzielny, bał się wody utlenionej ale nie krzyczał.Przykleiłam mu zielony plasterek i wróciliśmy do reszty.Gdy weszliśmy do środka normalnie przeżyłam zawał.Louis przymierzał właśnie moją sukienkę a Harry chodził w szpilkach, Liam i Zayn rozmawiali z Kamilą.Stanęłam w progu, liczyłam w myślach do dziesięciu żeby nie wybuchnąć.Harry rozpoznał tą minę i od razu zdjął moje buty.Grzecznie usiadł na łóżku obok Liama i Zayna.Louis patrzył na niego pytającym wzrokiem a Hazza dawał mu znaki żeby zdjął sukienkę.Spokojnie, spokojnie - powtarzałam w myślach.W końcu loczek wstał i podszedł do Lou.Szepnął mu coś na ucho, a Lou od razu zaczął ściągać sukienkę.Zayn przekręcił laptopa tak żeby Kamila mogła mnie teraz zobaczyć.
-Szybciej Lou bo możesz nie przeżyć-wycedziła przez śmiech.Loui powiesił sukienkę na wieszak i założył swoje dresy i koszulkę.
-I nigdy więcej tego nie rób.-powiedziałam jeszcze lekko wkurzona.Spojrzałam na Harrego i Kamile, wyglądali jakby mieli zaraz pęknąć.
Oni mnie długo znają i wiedzą do czego jestem zdolna w takiej chwili.Zayn, Liam, Niall i Louis nie wiedzieli o co chodzi.Weszłam do pokoju a za mną Niall, który cały czas stał za drzwiami.
-A kto to jest, bo oni się już zdążyli przedstawić.-powiedziała Kamila.
-No to ja jestem Niall.A ty Kamila.
-No tak ale skąd wiesz??-zdziwiła się dziewczyna.
-A, po prostu wiem.
-No dobra koniec tego dobrego.Chłopaki wynocha, my chcemy poważnie pogadać.-zaczęłam ich wyganiać.
-Wiesz to że wyjdziemy nic nie zmieni, bo i tak oni będą cię podsłuchiwać-powiedział Liam.
-A ty to niby nie podłuchujesz co??-powiedział Zayn.
-No troszkę ale to wszystko przez was, bo jakbym był sam to bym sobie włączył telewizor czy coś.-bronił się chłopak.
-Tak, na pewno.-powiedział sarkastycznym tonem Hazza.
-Dobra koniec tego!!Spadajcie.-wrzasnęłam,i w tym momencie Louis został zwalony z łóżka przez Harrego.Wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
-Loui już spadł.-powiedział żartobliwie loczek a wszyscy znów się zaśmiali.
-Teraz mnie dupa boli.-powiedział Loui i podniósł się z podłogi-To wszystko twoja wina-spojrzał na Harrego-Jeszcze mi za to zapłacisz-i uśmiechnął się złowieszczo.
-Dobra chłopaki chodźmy-powiedział Zayn i wstał z łóżka-usiądziemy na schodach i wszystko będzie słychać-uśmiechnął się do mnie a ja go w żartach walnęłam w ramię.
-Dobra, skończyły się żarty.WYNOCHA!!!-krzyknęłam a oni posłusznie wyszli.Spojrzałam na Kamilę i obydwie wybuchłyśmy śmiechem. Oczywiście wiedziałyśmy że na podsłuchują więc zaczęłyśmy gadać jakieś głupoty.Ona gadała że od zawsze podobał jej się Harry(o czym wiedziałam, bo to prawda) ale po dzisiejszym dniu zakochała się w Zaynie.A ja zaczęłam wygadywać głupoty o Tomie.Potem powiedziałam że podoba mi się Zayn i zaczęłyśmy się o niego kłócić.Potem niby obraziłyśmy i przerwałam połączenie.Jestem tylko ciekawa jak zareagują Zayn i Hazz.Wyszłam z pokoju ale chłopaków nie było na schodach.Zajrzałam do pokoju Harrego i właśnie tam byli.Chłopaki nabijali się z Zayn'a a Harry miał przerażoną minę.
-No co tam, chłopaki?-zapytałam zadowolona z siebie.
-A nic, zapytaj Zayna.-odpowiedział usmiechnięty Louis.
-Albo lepjej go nie pytaj.-podpowiedział mi Liam.
-Dobra nie pytam.A co tam u ciebie moje Hazziątko??-zapytałam.Wiem, jestem wredna ale co tam.Widać że jeszcze do siebie nie doszedł.-Nie wiem jak wy ale ja to już się chyba położę.
-Nie rób nam tego, mamy jeszcze dla ciebie piwko.-uśmiechnął się pogodnie Niall.
-No dobra, dawaj.-powiedziałam i zeszliśmy na dół.Chłopaki szybko zbiegli i zajęli miejsca na kanapie.Patrzyłam na nich siedzieli i cały czas się uśmiechali.Oczywiście wolne miejsce było obok Zayna, ale mi to nawet pasuje.Chciałam usiąść ale mi kazali najpierw przynieść piwo.No więc poszłam do kuchni a tam zamiast jednego piwka dla mnie, stały dwie skrzynki piw i kilka butelek wódki. Ucieszyłam się, wiecie że kocham imprezy.No więc zamiast piwa, zrobiłam wszystkim drinki z wódki i coli.Wróciłam z drinkiem do pokoju i usiadłam obok Zayna.Piłam sobie powolutku i oglądałam telewizję.Starałam się ignorować chłopaków, którzy patrzyli się na mojego drinka z takim porządaniem, jakby był gołą laską.
-Nie krępujcie się.Przecież wy kupiliście alkohole.-po tym zdaniu w pokoju zapadła cisza.Słychać było tylko granie telewizora, ponieważ chłopaków wymiotło z pokoju.Wybiegli tak szybko jakby się dom walił.Przynieśli cały towar do salonu i również zrobili sobie drinki.No i zaczęła się zabawa.Włączyliśmy muzykę i zaczęliśmy tańczyć.Piliśmy i piliśmy, potem jeszcze oblewaliśmy się bitą śmietaną.
_______________________________________________________________________________
Muszę szybko kończyć bo mnie brat chce zabić -.-
19 sierpnia 2012
Rozdział 10
Obudził mnie hałas na dole.To znaczy tym hałasem były otwierane drzwi.Przestraszyłam się bo Harry nigdy ich nie zamyka i może to jakiś włamywacz.Wyskoczyłam z łóżka jak z procy i pobiegłam do pokoju Hazzy.Trzasnęłam drzwiami ale po chwili zastanowienia uznałam że powinnam się ciszej zachowywać.Zaczęłam szarpać zaspanego chłopaka.
-Zostaw mnie w spokoju !!!!-wydarł się tak że na pewno ten ktoś na dole usłyszał.Walnęłam go jeszcze raz w ramię tylko że mocniej ale na to już nie zareagował.Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.Wzięłam kij bejsbolowy z pokoju chłopaka i po cichu otworzyłam drzwi.
-Tylko go nie zabij.-powiedział Hazz nawet nie podnosząc głowy i nie otwierając oczu.Spojrzałam na niego z nadzieją że się podniesie i mi pomoże ale nie.Byłam już na korytarzu kiedy Hazza krzykną :
-Zamknij drzwi!!-zawróciłam i zamknęłam mu te cholerne drzwi.Zaczęłam się skradać.Szłam powoli i starałam się być cicho. Schodziłam po jednym schodku i zastanawiałam się kto to może być jak nie włamywać.Zeszłam i zajrzałam do pokoju gościnnego - nic, do łazienki - nic, do kuchni - nic.Już byłam obok salonu kiedy ktoś właśnie z niego wyszedł.Nie myśląc zamachnęłam się i zdzieliłam gościa w twarz.
-Aaał, co ty odwalasz.-usłyszałam znajomy głos. Tak to był Zayn, a ja go zdzieliłam tym czymś.
-Przepraszam....Nic ci nie jest ??...Coś ci się stało??....Dzwonić po karetkę??-zaczęłam panikować a on się roześmiał-Z czego się śmiejesz idioto ja tu się o ciebie martwię!!
-Nic ja tylko....to ostatnie pytanie mnie powaliło.-powiedział trzymając się za oko-Karetki mi nie potrzeba ale może znalazłoby się trochę lodu ??
-Jasne. W co trafiłam ??-zapytałam skruszona.
-W oko.Masz cela.-zaśmiał się a ja z nim.
-To nie jest śmieszne.Ty idź i usiądź sobie albo połóż się na kanapie a ja zaraz przyjdę z lodem.-powiedziałam i ruszyłam do kuchni. Jezu co ja zrobiłam!! Jaka ja głupia jestem powinnam najpierw zobaczyć czy to nie któryś z chłopaków.No ale w sumie jakbym najpierw zobaczyła i nie byłby to któryś z nich to miałby czas na to żeby uciec albo zabrać mi kij. No więc inaczej się nie dało.Chociaż wiem że tylko próbuję się usprawiedliwić a tak naprawdę to nic mnie nie usprawiedliwia bo go walnęłam.Ale to jest też trochę jego wina.No bo po co przyłazi tu tak rano.Spojrzałam na zegarek - 06:30. No świetnie - niedziela - ostatni dzień weekendu a ja wstaję przed siódmą. Chyba zaraz go dobiję tym kijem. Tak już sobie to wszystko poukładałam i sądzę ze to jego wina a ja się tylko broniłam.Otworzyłam zamrażarkę a tam - lodu nie ma. No i kurwa pięknie ! Co ja teraz mam zrobić, zanim się nowe kostki zamrożą to już mu się limo zrobi. Pamiętam że jak byłam mała i nie mieliśmy lodu to mama przystawiała mi ostrze noża.Chwyciłam największy nóż jaki mieliśmy w domu i wróciłam z im do Zayn'a.On spojrzał na mnie z wytrzeszczoną gałą ( bo tą w którą go zdzieliłam miał zamkniętą...haha )
-Chyba nie chcesz mnie dobić tym nożem?? - zapytał żartobliwie.
-Oczywiście że nie.-powiedziałam i przystawiłam ostrze noża do oka chłopaka - Lepiej ?
-Tak.Przynajmiej jeszcze żyję.- zaśmiał się.
-To nie jest wcale śmieszne.-powiedziałam ale nie wytrzymałam i także się roześmiałam.
-Wcale.-przedrzeźniał mnie.
-No wcale.A po co tu przyszedłeś o tej godzinie ?? - zapytałam.
-Zapomniałem czegoś.
-Czego ?? Nie widziałam tu żadnego telefonu.
-Bo nie zostawiłem telefonu tylko papierosy, cwaniaku.-uśmiechnął się.
-A po co ci te papierochy ?-wiem że papierosy się pali ale Zayn chyba o czymś zapomniał.
-Co ty taka mądra jesteś a nie wiesz że papierosy się pali.-nabijał się.
-Wiem ale ty to się chyba z Niallerem założyłeś.-powiedziałam.
-Jak ja czasem zapalę to on się nawet nie kapnie.-powiedział z przekonaniem-Nawet wyjdzie mu to na zdrowie.-i się wyszczerzył.
-Ale ten zakład tobie też wyszedłby na zdrowie, cwaniaczku.
-Dobra już mi dobrze, weź ten nóż.-powiedział a ja odłożyłam ostre narzędzie i usiadłam obok niego na kanapie.
-Już wiem dlaczego wczoraj ty byłeś taki szczęśliwy.Ty sobie popalasz a biedaczek się musi męczyć.-powiedziałam z wyrzutem.
-Biedaczek ?? Jaki biedaczek ?? -zdziwił się chłopak.
-Jak to jaki, no przecież Niall.-stwierdziłam.
-Z niego to żaden biedaczek. Aniu pomyśl, to tylko słodycze.
-Dla ciebie to tylko słodycze a dla niego to cały świat.-chciałam żeby to zabrzmiało poważnie ale wybuchłam śmiechem.
-Dobra skończmy temat.-wycedził przez śmiech Zayn.Włączyliśmy telewizor. Nic nigdzie nie było więc skakałam po kanałach.I trafiłam na powtórkę tego filmu o tych babkach. Od razu przypomniał mi się ten numer.Zostawiłam na chwilę Zayn'a i pobiegłam na górę po komórkę.Gdy wróciłam to kanał był już zmieniony. Ale nawet nie zdążyłam zobaczyć na co bo Zayn szybko przełączył.Nawet mnie to nie obchodziło, pewnie oglądał jakieś samochody albo...gołe baby. Tak wiem że mamy takie kanały bo Hazz często je ogląda..haha
-Co tam sobie oglądasz ?-zapytałam z udawaną obojętnością i usiadłam obok niego na kanapie.
-A nic tak sobie skaczę po kanałach.-wybrnął z sytuacji ale wystarczyło spojrzeć na jego twarz i już wiedziałam co oglądał...gołe babki się kłaniają.
-Nie wiedziałam że ty też jesteś tak zboczony jak Hazza.-zaśmiałam się z niego a on spojrzał na mnie z powagą.
-Ja szukałem tylko męskiego striptizu dla ciebie.-powiedział udając powagę.
-I co, znalazłeś ?
-Niestety nie, tu są tylko damskie ale jak chcesz mogę zaprosić Lou i on zrobi striptiz.-poruszał zabawnie brwiami-Chyba że wolisz mnie.-spojrzał mi w oczy z wielkim zacieszem na mordzie.
-Po co czekać na Lou jak ty już jesteś.-odpowiedziałam żartobliwie.-Dawaj, wejdź na stolik i zaczynaj.-żartowałam.Chłopak włączył kanał muzyczny i podgłosił na maksa. Wszedł na stolik do kawy, zdjął bluzę i rzucił mi ją na głowę.Gdy ją zdjęłam zauważyłam że Hazza stał w drzwiach bez majtek.
-Harry wynoś się ! Zaczynało się robić ciekawie.-krzyknęłam do brata, którego zamurowało.Oczywiście żartowałam.
-No patrz, Hazz ci zrobił striptiz.-zaśmiał się Malik i zszedł ze stolika.
-To że jesteś moim bratem to nie znaczy że możesz chodzić nagi po pokoju.-wkurzyłam się na niego bo nie lubiłam kiedy chodzi nago po domu. Zawsze mówi że wtedy czuje że żyje.Uważa że wszyscy powinni chodzić bez ubrań.
-Anka nie przesadzaj. Wiesz że ja zawsze chodzę nago, bo wtedy czuję się naprawdę szczęśliwy. Każdy powinien tego spróbować. Wszyscy powinni chodzić nago w całym kraju.-przekonywał nas Hazz. W sumie to nie wiem do czego bo ja nigdy nie będę latać po domu jak on ale jak się poczuje lepiej to niech sobie gada.I tak nie będę słuchać.
-Tak, miałbyś niezłe widoki.-zaśmiał się Zayn.
-Nie tylko ja, my wszyscy. A szczególnie te damy, które zobaczą mnie.-powiedział i wyprostował się dumnie.
-Dobra Hazz, koniec żartów.Naciągaj gacie.
-Ani mi się śni.-bąknął chłopak i poszedł do kuchni.Spojrzałam znacząco na Zayn'a.
-Dobra, zrobię z nim porządek.-skwitował chłopak i ruszył szybkim krokiem do kóchni.Miałam chwilę żeby napisać do Liama. "Kiedy robimy ten kawał bo już prawie zapomniałam co to miało być ? ;p " Wysłałam i w tej chwili do pokoju wbiegł Harry (goły) a za nim Zayn z bokserkami.
-Nie zmusisz mnie !-wydarł się Hazz i wskoczył na kanapę.
-A właśnie że zmuszę.-krzyknął Zayn i podbiegł do kanapy.Nie chciałam na to patrzeć, chociaż wyglądało to bardzo zabawnie.Hazza jako goła, nieoswojona małpa a Zayn....Zayn nie wiem jak kto ale w każdym razie śmiesznie to wyglądało.Wyszłam z salonu i na korytarzu dostałam sms-a o Liama "O jaki kawał ci chodzi ? Nie umawialiśmy się na nic. Komu mamy go wyciąć i co to ma być ?".Odpisałam "No jak to, nie pamiętasz ? Miałam się zemścić na chłopakach i ty miałeś mi w tym pomóc.Chciałam nasłać na nich tego faceta od pornosów. Obgadamy to później tylko musimy się spotkać." Po tym udałam się do kuchni, wyjęłam z lodówki mleko, usiadłam na blacie i zaczęłam sobie spokojnie pić. Przyszedł sms "Niestety coś się wam nie udało cwaniaki.Liam zostawił telefon w salonie a teraz jest w łazience.Nie jesteście mistrzami kawałów. Podpiszę się jak coś :Louis :D"Gdy to przeczytałam plunęłam mlekiem chyba na dwa metry.No i Liam mi wszystko zepsuł :/ Bo gdyby wziął ze sobą ten głupi telefon to Lou by nie przeczytał.Na serio mistrzem kawałów to on nie jest ale żeby od razu na mnie coś takiego gadać to przesada...no okey mistrzem też nie jestem ale jeszcze będę.Muszę tylko trochę poćwiczyć.Gdy tak siedziałam sobie na blacie zapatrzona w komórkę do pokoju wpadła nieoswojona małpa i Zayn.Całe szczęście że Zayn nakłonił go do założenia majtek bo tego byłoby już za wiele.Chłopaki spojrzeli na mini kałużę przede mną i się roześmieli.
-No co się śmiejecie ? Idioci !-powiedziałam lekko uniesionym tonem.
-Bo jak na dziewczynę to nieźle plujesz.-pochwalił mnie Zayn.
-Ja ją tego nauczyłem.-no i znów Hazza przypisał sobie moje osiągnięcia.Zeszłam z blatu i zaczęłam się kłaniać gdy usłyszałam pukanie.
-Harry, otwórz.-rozkazałam. Hazz znów ściągnął majtki i powiedział prowokując mnie :
-Jestem goły, nie otworzą tak drzwi.-spojrzałam na niego rozgniewanym wzrokiem.Poczuł co się święci i zwiał do salonu.
-Sorry ja jestem gościem, no i znów muszę go ubrać.-wyratował się Zayn.Chwycił bokserki i pobiegł za Harrym.Nie miałam wyjścia musiałam otworzyć. Byłam w samej piżamie, wyglądała tak ale nie chciało mi się zasuwać na górę po szlafrok. Gdy otworzyłam drzwi ktoś psiuknął mi bitą śmietaną w twarz.
______________________________________________________________________________
Ciąg dalszy nastąpi....haha za tydzień pewnie bo wyjeżdżam do dziadków. Obiecuję że następny rozdział będzie dłuższy bo i tak na ten musieliście długo czekać.
Mam dla was taką propozycję. No więc :
Mogę pisać opowiadanie z różnych perspektyw.
Lub mogę to pisać jako obserwator czyli nie z perspektywy Ani, i nikogo innego. Może też zostać tak jak jest.
No to napiszcie w komentarzach co wybieracie. :) Dziś wyjątkowo nie będzie zdjęć chłopaków bo się bardzo śpieszę :(
8 sierpnia 2012
Rozdział 9
Otwieram oczy i widzę piątkę chłopaków nachylających się nade mną.
-Całe szczęście się obudziła!!Jest wróciła do żywych!!-cieszyli się chłopacy.
-Już myślałem że nie przeżyjesz.-zwrócił się do mnie Louis.CO!!!!To aż tak źle ze mną było??Ciekawe ile ja już tu leżę.
-Powiedzcie mi co się działo jak byłam 'nieobecna' że tak powiem ???
-Chyba jest z nią źle.-powiedział Louis i dotknął ręką mojego czoła-Skarbie to ty nawet sarkazmu nie wyczuwasz??
-Jak to?? Mówcie co mi jest.
-Nie panikuj.Wszystko gra, jesteś tu tylko od godziny i nic ci nie jest.-uspokoił mnie Zayn.
-Tak pamiętasz co ci się stało w domu ??-zapytał Liam.
-Tak, pamiętam tą przeklętą herbatę i wredną szklankę.
-No właśnie więc zemdlałaś jak spojrzałaś na swoje skaleczenie.A my pojechaliśmy z tobą tu.Lekarz wyjął ci szkło, oczyścił ranę i zabandażował.-wytłumaczył mi Harry.
-Ale to nawet dobrze że widok krwi tak na ciebie działa bo lekarz nawet nie musiał ci znieczulenia podawać.-zaśmiał się Loui.
-Tak to prawda-przytaknął Liam i wszyscy się roześmialiśmy.No prawie wszyscy bo Niall był jakiś taki smutny i się nie śmiał.Ciekawe co mu jest.Może się zakochał biedaczek.Pamiętam że w domu też się nie udzielał i tu też siedzi cichutko.
-Niall coś się stało??-zapytałam spoglądając w niebieskie oczy blondaska.
-Tak.-odpowiedział smutny, podszedł do mnie i się przytulił.Nic nie mówiłam tylko zrobiłam pytającą minę.Chłopcy wybuchli śmiechem, Niall ciągle się do mnie przytulał a ja nie wiedziałam o co chodzi.W końcu Zayn zlitował się nade mną i zaczął mi to wyjaśniać.
-No bo ja się z Niallerem założyłem...-i znów wybuchł śmiechem.
-No o co, szybciej mów!!-ponaglałam go.
-Bo wiesz każdy z nas ma nałóg.Ja palę a on wpierdala słodycze.I on mi wmawiał że nie wytrzymam tygodnia bez palenia no to się założyliśmy.Ja w tym tygodniu nie palę a on odstawił słodycze.Tylko ja nie mam takiego głoda jak on.-no i teraz już wiem dlaczego to ich tak rozbawiło.Niall zachowuje się jakby mu się niechciane dziecko urodziło.
-Niallerku, moje ty biedactwo jak ty się trzymasz ??-zapytałam z udawanym współczuciem.
-Marnie Aniulku, marnie.-opowiedział i jeszcze mocniej mnie ścisnął.
-Dobra koniec tego, teraz na poważnie.-powiedziałam a Niall w tym momencie się ode mnie odkleił ale ciągle siedział na łóżku-Kiedy stąd wychodzę??-zapytałam poważnie a oni znów wybuchli śmiechem.Nie wiem co śmiesznego było w tym pytaniu.Naprawdę zachowują się jak dzieci.
-Chyba żartujesz, tak??-przerwał śmiechy Loui.
-Nie wiem z czego mam żartować.Chłopaki ja pytam na poważnie.-spojrzałam na nich poważnym wzrokiem a oni znów w brecht.
-Chyba ona mówi na poważnie.-Liam skierował te słowa do chłopaków ale moje nerwy puściły.
-Przestańcie się śmiać ze mnie bo nic śmiesznego nie powiedziałam!!Liam odpowiedz mi na pytanie.
-Już musisz wychodzić, bo nic ci nie jest.Masz tylko skaleczoną nogę.-odpowiedział mi Liam.
-A no to chodźmy.-powiedziałam i odkryłam kołdrę.Zobaczyłam że nie mam na sobie spodni.Jak ja mam teraz wracać do domu.Mam na sobie koszulkę i...majtki i myszką Micky.Chłopaki spoglądali na siebie i potem równo spojrzeli na mnie.Próbowałam się opanować, bo przecież nie będę się na nich drzeć w szpitalu.Zamknęłam oczy i powtarzałam w myślach słowo 'spokojnie'.
-Macie mi załatwić spodnie.Nie wiem jak ale jak zaraz nie dostanę tych spodni to będzie rzeźnia.-powiedziałam najspokojniej jak potrafiłam.
-Posłuchaj, tylko spokojnie.-uspokajał mnie Harry-Nie przyniesiemy ci tych spodni bo nam się śpieszy.Umówiliśmy się z kolegą za pół godziny w skate parku.
-Liam ty też ??-spojrzałam na niego bo był moją ostatnią nadzieją.
-Nie ja nie idę.I mam twoje dresy.-i znów Liam mnie nie zawiódł.
-Dzięki, jesteś kochany.-i go uściskałam.
-My nie idziemy na żadne spotkanie, on tylko żartował.-usprawiedliwił Hazzę, Zayn.
-To mnie nie obchodzi.Liam daj te spodnie i wychodzimy.-zaczęła ignorować Zayn'a, Harry'ego,Louis'a i Niall'a.Liam wyjął z reklamówki moje szare dresy i mi je podał.Ja wstałam z łóżka i się kawałek przeszłam.Myślałam że jak będę stawać na tą nogę to chociaż trochę zaboli ale nic nie czułam.Nie to żebym chciała czuć ale chyba powinno boleć.Chociaż powinnam się cieszyć że nic nie czuję wiec to olałam.Wciągnęłam dresy na tyłeczek i ruszyłam do wyjścia a chłopcy za mną.Przez całą drogę odzywałam się tylko do Liama a resztę olewałam.Oczywiście oni próbowali nawiązać ze mną jakikolwiek kontakt ale na próżno.Udawałam że ich nie widzę.Byliśmy jeszcze jakieś 20 minut od domu.Wracaliśmy na piechotę bo oni nie wzieli z domu kasy.Liam pomyślał o dresach ale portfel i fona to powinno się zawsze przy dupie mieć.W sumie to ciekawy zbieg okoliczności ze żaden nie ma komórki.No więc szliśmy tak sobie.Chłopacy w kółko mnie przepraszali.
-Wiecie co, jak macie zamiar całą drogę tak przynudzać to dajcie sobie spokój bo i tak was nie słucham.-gdy wypowiedziałam to zdanie wszyscy zamilkli.Już nie słyszałam żadnych przeprosin i w tej chwili Zayn wyjął telefon.
-Ty masz telefon!!!!Idioto dlaczego nie zadzwoniłeś po taksówkę!!!!-wydarłam się na niego.
-Nie jestem idiotą..-powiedział spokojnie z uśmiechem na twarzy-Wszyscy mamy telefony.-i teraz każdy wyjął z kieszeni telefon.
-Myśleliśmy że jak się przespacerujesz i pogadamy to ci przejdzie to całe gniewanie się.-wyjaśnił Harry.
-Ale widać twarda jesteś bo nas nawet nie słuchałaś.-stwierdził Loui.Tak jestem twarda ale mało brakowało a już bym pękła.Po prostu mam ochotę im wybaczyć ale chcę im wyciąć ten numer.Chcę widzieć ich wyraz twarzy kiedy kolo zapyta się o porno.Już nie mogę się tego doczekać.Chociaż może lepiej będzie jak się z nimi pogodzę.Wtedy łatwiej będzie z tym numerem.Bo pójdziemy się przejść do parku na przykład i tam 'przypadkowo' spotkamy tego kolesia.Oo, tak to będzie dobre.Powiem mu żeby mówił głośno żeby przechodnie słyszeli.Albo pójdziemy do miejsca gdzie jest jeszcze więcej ludzi.Może do centrum handlowego.Najpierw na zakupy a potem mała niespodzianka.No dobra to się trzeba pogodzić.
-Dobra chłopaki wymiękłam.Przyjmuję przeprosiny.Misiaczek ??-zapytałam i rozłożyłam ręce.Chłopaki bez słów się do mnie przytulili.
Widziałam że Liam jest zdezorientowany ale postanowiłam wszystko mu potem wyjaśnić.Kiwnęłam do niego znacząco głową.
-No to jak już się pogodziliśmy to może pójdziemy na pizze.-zaproponował Zayn.
-Tak, chcę popatrzeć jak Nialler się męczy.-zaśmiał sie złowieszczo Loui.
-To nie fair.Ja mogę jeść pizzę.Założyliśmy się tylko że nie będę jadł słodyczy i chipsów a pizza nie jest słodka.-wybrnął z sytuacji Niall.No i miał rację.
-Chłopaki to prawda, pizza nie jest słodka.-poparłam blondaska bo było mi go szkoda.Biedny bardzo przeżywał ten zakład, nie to co Zayn.
-Zayn, ty palisz ??-zapytałam-Bo jeszcze cię z petem nie widziałam.
-Palę i wolę się chować bo palenie to nie jest powód do dumy.
-A odkąd palisz??
-Co ty taka dociekliwa ?-zaśmiał się.
-No mów.-prosiłam.
-No nie pamiętam.Gdzieś tak zacząłem jak miałem 14-15 lat.
-No to ja cię dopilnuję żebyś rzucił bo sobie płuca wypalisz.-chłopcy wybuchli śmiechem.
-Chłopaki to nie jest wcale śmieszne.-powiedziałam-Ja nie toleruje palenia.
-Nie tolerujesz palenia ale pić to ty potrafisz.-nabijał się Zayn.
-No ale ty pijesz i do tego palisz.-przedrzeźniałam się z nim.
-Stop!!Kierunek pizzernia.-nakazał Niall a wszyscy bez protestów ruszyliśmy we wskazanym kierunku.Po drodze oczywiście rozmawialiśmy i żartowaliśmy.Obgadywaliśmy przechodniów i wyśmiewaliśmy się z nich.Potem śmialiśmy się z Harry'ego.Bo brawurowo zaliczył glebę.Całą drogę się z niego nabijaliśmy.To było po prostu takie piękne.Przechodziliśmy na pasach a gdy wchodziliśmy na chodnik po drugiej stronie Hazza zahaczył o krawęrznik.Glebnął się prosto na starszą babkę.Szybko się pozbierał i pomógł wstać babci.Zaczął ją przepraszać ale ona chyba nawet tego nie słuchała.Zaczęła się na niego wydzierać 'Jak łazisz dzieciaku!!Masz oczy to z nich korzystaj!!Szkoda że się wcześniej nie wywaliłeś to byś pod samochód wpadł!!!' i ciągle nawalała go torebka.Hazza w końcu zrezygnował z przepraszania i po prostu zwialiśmy bo babka coraz mocniej nawalała go torebką.
-Co ona miała w tej torebce ??-pytał poobijany Harry-Ciągle mnie ramie boli.-narzekał trzymając się za rękę-Taka stara a jaką siłę ma.
-Na serio była stara.Może niosła tam figurkę na swój grób.-zażartował Loui.
-Tak albo cegły.-ubolewał pobity biedaczek.
-Nie przesadzaj Harry, przeżyjesz.-podsumował Zayn.
-No dawajcie szybciej, to już za zakrętem.-ponaglał nas Niall.
-Widzę że się napaliłeś.-powiedział Liam a Niall potaknął głową.Dalsza droga obyła się bez wypadków.Zszokowało mnie to ze Niall zamówił dla siebie całą pizze.Tak, całą dla siebie a my dwie na naszą piątkę.No ale cóż się dziwić to przecież Nialler.Wszamał całą pierwszy i jeszcze wziął kawałek od nas.Potem wypiliśmy jeszcze po dwa piwka bo w końcu juro niedziela i koniec weekendu.Potem poszliśmy do domu.Rozebrałam się, umyłam i od razu poszłam spać.
______________________________________________________________________________
No i jest rozdział 9. Nic specjalnego się w nim nie dzieję, nawet można powiedzieć ze jest nudny ale nie miałam weny i musiałam go napisać na szybkiego. Dziś w nocy już wyjeżdżam i nie będę dodawać nowych notek.
Proszę was komentujcie !!!!!!! Ja potrzebuję jakiejś motywacji. Jeśli chcecie żeby był nowy rozdział to musi być przynajmniej 10 komentarzy. Anonimków nie liczę ;p
I tu kilka zdjęć :)
JESZCZE RAZ PRZYPOMINAM 10 komentarzy = NN
6 sierpnia 2012
Rozdział 8
Gdy otworzyłam oczy zauważyłam Liama.Leżeliśmy centralnie twarzą w twarz.Gwałtownie się podniosłam ale wtedy poczułam potworny ból głowy.Tak jakby rozwalało mi łeb od środka.Złapałam się za głowę i chwilę tak siedziałam.Potem postanowiłam wstać ale to był mój błąd. Zakręciło mi się w głowie i zwymiotowałam na dywan.No i kto to będzie teraz sprzątał.Ja jak się schylę to rzygnę drugi raz.
-Liam!-zawołałam zakłopotana.Chłopak podniósł głowę, spojrzał na wymioty i odwrócił się na drugi bok.-Liam trzeba to sprzątnąć a ja nie dam rady.
-Ja też nie.Zadzwoń po chłopaków.-powiedział nawet się nie odkręcając.
-Nawet o tym nie marz.Jak chcesz to sam po nich zadzwoń.-powiedziałam.Nie będę się odzywać do chłopaków aż do czasu gdy wymyśle ten kawał.
-Dobra ja potem zadzwonię.Zostaw to tak i idź sobie zrób coś o jedzenia albo...zresztą rób co chcesz.-powiedział zaspany.
-Dobra już sobie idę.-mówiąc to wyszłam i postanowiłam pozglądać pokoje chłopaków ale najpierw zajrzałam do kuchni.Zrobiłam sobie płatki z mlekiem i poszłam do pokoju Louisa.W sumie to nie wiedziałam czy to na prawdę jego pokój ale sądząc po tym syfie to tak. Chłopaki mówili ze Loui ma chlew w pokoju.Myślałam że przesadzają ale teraz im wierzę.No więc postanowiłam zostać w tym chlewie bo był tu telewizor.Tak wiem, wiem.Pewnie każdy ma telewizor w pokoju ale nie chciało mi się wstawać.Już siedziałam w fotelu, takim wygodnym i mięciutkim.Włączyłam telewizor.Leciał taki film o kobietkach, które wyprawiły babski wieczór i zaprosiły męskiego striptizera.I wtedy do głowy wpadł mi pewien pomysł.Można by załatwić takiego striptizera chłopakom.Tak to jest świetny pomysł.Powiedziałabym mu że chłopacy to geje i najpierw chcieliby striptiz a potem nagrali by porno razem z nim.Tak to genialne.Poczekam aż Liam wstanie i wszystko mu wytłumaczę.No i tak zrobiłam.Oglądałam telewizję do godziny 14:00, bo właśnie o tej godzinie zacny pan Liam raczył podnieść swoje cztery litery.Zeszłam na dół do kuchni gdzie Liam pił mleko.
-Wyspałeś się ??-zapytałam z wielkim uśmiechem na twarzy.Spojrzał na mnie.
-Chyba żartujesz ! I jeszcze łeb mnie napierdala jak nie wiem co !!-powiedział trochę głośniejszym tonem niż zwykle.
-A ja niedawno wymyśliłam plan, który pomożesz mi zrealizować.-oznajmiłam.
-Jaki znów plan ??-zdziwił się chłopak.
-No jak to jaki ! Ten na chłopaków, chyba że już nic z wczoraj nie pamiętasz.-zażartowałam.
-AAaaaa ten plan, to jeszcze pamiętam.-powiedział żartobliwym tonem.-No to mów co wymyśliłaś.
-No to tak : najpierw zadzwonimy po męskiego striptizera.Powiemy że chłopacy są gejami i ze ten striptiz to niespodzianka.I jeszcze powiemy że na koniec Oni chcieliby pornosa nagrać.-powiedziałam, dumna z siebie. Przecież ten plan to plan idealny.Chociaż nie idealny, bo nie wiem co powiedzieć chłopcom.Przecież striptizu nie zrobi na ulicy trzeba jakoś ich do domu zwabić ale jak chłopacy go zobaczą to od razu wyczają o co chodzi.
-No nawet niezły, ale ten striptiz to przesada.
-Nie zgadasz się na striptiz a porno ci pasuję ?? Dziwny jesteś wiesz ??
-No tak bo porno na pewno nie nagrają a ten striptiz to.....mogliby za dużo zobaczyć.-zaśmiał się a ja razem z nim.
-Masz racje.To zróbmy tak ze zadzwonimy do jakiegoś geja i....
-Skąd ty weźmiesz numer do geja ??-przerwał mi Liam.
-No możemy pójść do jakiegoś klubu dla gejów i tam jest ich pełno no nie??-wybrnęłam.
-No tak, mów dalej.
-No i on podejdzie do nich na ulicy i zapyta tak głośno "To kiedy kręcimy tego pornosa ?" No i zobaczymy co dalej powiedzą chłopcy, a gościu będzie improwizował.
-A czy koniecznie musi to być gej ??-zapytał Liam patrząc na mnie proszącym wzrokiem.
-No okey, okey może to być przypadkowy ludź z ulicy.
-Dobra, to teraz w to wchodzę.-i przybiliśmy piątkę.Potem Liam zjadł śniadanie a ja obiad i poszliśmy trochę ogarnąć salon.Było tam dużo pustych puszek po piwie ale też dwie puste butelki wódki.Wszędzie walały się też papierki pa chipsach i cukierkach.Było też kilka butelek po napojach takich jak Fanta czy Coca Cola.No i oczywiście moje wymiociny :/ Zaczęliśmy sprzątać o 15:00 a skończyliśmy o 17:00. Oczywiście robiliśmy sobie przerwy ale i tak długo nam to zajęło.Przez długi czas kłóciliśmy się kto posprząta to co ze mnie wyszło ale wypadło na Liama.Wiem że to ja powinnam to zrobić ale to było tak obrzydliwe że prędzej drugi raz bym zwymiotowała niż to sprzątnęła.No i potem nie mieliśmy co robić więc włączyliśmy telewizor i jedliśmy popcorn.Dziwiło mnie to ze chłopacy się wcale nie odzywają.Zwykle przepraszaliby mnie za to wszystko ale dziś nawet nie zadzwonili ani żadnego sms-a nie przysłali.Wyjęłam telefon z kieszeni żeby sprawdzić czy aby na pewno nie próbują mnie przepraszać.I wszystko jasne...rozładowany fon :( Na pewno chcieli się do mnie dodzwonić i wysłali miliony sms-ów.
-Liam masz ładowarkę do telefonu z takim wejściem.-pokazałam mu otwór w moim telefonie.
-Nie mam a całkiem ci siadł ??
-No, nawet nie mogę go włączyć.-powiedziałam zrezygnowanym głosem i rzuciłam komórkę na stolik.
-Nie rzucaj tak nim bo go już nigdy nie włączysz.-zażartował Liam.Chwile jeszcze oglądałam i zachciało mi się pić.
-Idę się napić.-rzuciłam i wyszłam z pokoju.
-Twoja herbata stoi na blacie.-wrzasnął za mną Liam.Dobra.'na blacie, na blacie' powtarzałam sobie w myślach i gdy weszłam do kuchni od razu złapałam szklankę.Zapomniałam że Liam dopiero co ją zalał i była jeszcze bardzo gorąca.Sparzyłam się więc odruchowo wypuściłam szklankę z ręki.Herbata wylałam mi się na spodnie Liama a szklanka rozbiła się na podłodze.Zaczęłam wrzeszczeć w niebo głosy.Do kuchni wpadł Liam.
-Co się stało?? Dlaczego tak wrzeszczysz ?? -zaczął panikować chłopak.
-AAaaaaa, parzy mnie.Wylałam sobie to na spodnie od ciebie.Liam boli mnie zrób coś a nie tak stoisz jak kołek!!!!-cały czas wrzeszczałam.
-Szybko ściągaj spodnie !!-krzyknął i zaczął ściągać ze mnie swoje dresy.W tej chwili do kuchni weszli chłopacy.Czyli Harry, Zayn, Louis i Niall.Patrzyli na nas z wyłupiastymi gałami.Liam ściągnął ze mnie dresy i wtedy zobaczyłam że mam na udzie wielką czerwona ranę, która szczypie i piecze.Jednym słowem poparzenie.
-Liam, nie tak ostro.Poczekaj aż wyjdziemy.-zażartował Loui.
-O, nie.My nigdzie nie wyjdziemy a ty Liam pochamuj się bo to moja siostra.Cioteczna ale traktuję ją jak rodzoną!!-wtrącił Harry z poważną miną.
-Ania idź szybko pod prysznic i polej to zimną wodą.-rozkazał mi Liam.
-Ale mnie boli, ja nie pójdę sama.-lamentowałam.
-Dobra, ja ją zaprowadzę.-zaoferował się Zayn.Chciałam mu odmówić ale to tak strasznie bolało.Myślałam że on tylko mnie przytrzyma żebym się nie przewróciła ale on wziął mnie na ręce.Jedną ręka objął mnie za plecy a drugą wziął nogi i zaniusł mnie aż do samego prysznica. Usiadłam na brodziku a on odkręcił zimną wodę i zaczał polewać moje kuku.Dzięki tej wodzie nie czułam tak bólu.Potem do łazienki wpadł Liam, trzymał w ręku wodę utlenioną.
-OOoo, nie.Niezgadzam się na to!!-wrzasnełam.
-Musisz.-powiedział spokojnie Liam-To nawet cię nie zaboli.
-Wcale, to tak jak ukłucie komara!! Przy szczepionce zawsze mi to mówili a i tak bolało!!-zaczęłam wspominać.Byłam przerażona. Autentycznie przerażona.Nawet małe skaleczenie boli a co dopiero to!!!
-Nigdy mnie do tego nie zmusicie!!-wrzasnęłam.
-Jeśli nie dasz nam tego zrobić po dobroci to zmusimy.-mówił Zayn patrząc mi prosto w oczy.Uśmiechnął się lekko.
-Czy ciebie to przypadkiem nie bawi!!-wykrzyczałam-Bo mi nie jest do śmiechu.
-Oczywiście że mnie nie bawi.Uśmiechnąłem się bo chciałem ci dodać odwagi.
-A nas bawi!!-usłyszałam Louisa, który głośno się śmiał w kuchni.Zayn wyłączył wodę w kranie a Liam zaczął podchodzić do mnie z wodą utlenioną.Zaczęłam znów krzyczec.Tym razem nie były to takie wrzaski typu 'aaaaa' tylko 'pomocy, ratunku!!!'.
-Zamknij się bo zaraz sąsiedzi policje wezwą.-usłyszałam głos Hazzy.Kiedy Liam był już bardzo blisko walnęłam go w rekę i dzięki temu upuścił wodę utlenioną.
-Nie będziemy się tak bawić.Zayn przytrzymaj ją.-powiedział Liam i miał w tym momencie przerażający wyraz twarzy.Zayn podszedł do mnie z tyłu.Złapał mnie za ręce i objął żebym się nie wyrwała.Dzięki temu miał twarz obok mojej twarzy.
-Zayn proszę cię!!Nie rób mi tego!!Już jestem na was obrażona ale jak mnie puscisz to ci odpuszczę!!Błagam!!Zrobię wszystko co chcesz tylko mnie puść!!-zaczęłam go błagać o 'wolność'.
-Chętnie bym cię kotku puścił bo to kusząca propozycja ale to dla twojego dobra.-szepnął mi do ucha-Zamknij oczy i jak będzie bolało to ściśnij mnie za rękę.-powiedział i właśnie w tym momencie Liam polał poparzenie wodą utleniona.Zaczęłam się drzeć na cały głos i wbiłam moje pazury w rękę Zayna, który dzielnie znosił ból jaki mu zadawałam.
-Harry, przynieś mi pensetę.-krzyknął Liam.
-Po co Ci penseta?? Liam gadaj o co chodzi!!-zaniepokoiłam się.
-Nic się nie stało, masz kika szkieł w tym czymś.-starał się żeby to zabrzmiało tak jak nic wielkiego ale wiedziałam po jego głosie że też się niepokoi.Do łazienki wbiegł Harry z pensetą, którą Liam kazał przynieść.
-Ja nie chcę!!Ja nie chcę!!Ja nie chcę!!!!!!!!!!Zayn proszę puść mnie!!Proszę!!!-ponownie zaczęłam wrzeszczeć i panikować.Ale chyba to zrozumiałe.Jak miałam nie panikować skoro jakiś chłopak, który w żaden sposób nie jest związany z medycyną chce mi wyciągać szkło z poparzonej nogi.Jak Zayn polewał mi nogę wodą to mnie wtedy nic nie bolało i nawet nie widać było krwi.A teraz rana zaczęła krwawić, szczypać i jeszcze do tego pieniła się od wody utlenionej.
-Dobra stop!!!!-krzyknął Zayn-Liam nie wyjmiesz tego sam, jeszcze możesz pogorszyć sprawę.Trzeba ją zawieść do szpitala.Niech jakiś lekarz zrobi to profesjonalnie.-Gdy Zayn mnie puścił od razu spojrzałam na moją ranę.Wyglądało to okropnie.Było tam pełno krwi i cała wanna była czerwona.
-Ania co ci jest?? Zrobiłaś się cała blada.-zaniepokoił się Harry.Zakręciło mi się w głowie.I poczułam jak upadam.
___________________________________________________________________________
No i jest rozdział 8 ^^ Szybko mi z nim poszło a to dlatego że byłam wczoraj na imieninach wujka.Zabrałam ze sobą laptopa i moje psy.Na imieninach wujka była moja ciocia z dziećmi i moje pieski ich nie lubią :( Musiałam siedzieć zamknięta z psami w pokoju bo jak były same to piszczały i drapały w drzwi. No ale dzięki temu jest rozdział : D
Napiszcie czy chcecie abym napisała o tym kawale bo mogę z niego zrezygnować.Moim zdaniem ten pomysł jest do dupy a inne mi do głowy nie przychodzą :(
Dawno nie robiłam specjalnej notki a mam ochotę. Wiec piszcie na jaki temat ma być notka. Mogę zrobić na przykład taką oddzielną o każdym chłopaku lub o jakiś ciuchach, butach itp.
No i jak zwykle kilka zdjęć chłopców ^^ i kilka zdjęć inspirujących ^^
I jeszcze jedno co myślicie o tej sukience. Jest też taka zielona ale mi się bardziej ta pierwsza podoba :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








.jpeg)







































.jpg)


